Jak powstawało PSRP, "starożytność" (1995-1997) Pionierskie czasy Twórcy ustawy o szkolnictwie wyższym (z 1990 roku) bardzo ogólnie nakreślili ideę ogólnopolskiej reprezentacji studentów. Pierwszą próbą realizacji ich koncepcji było Ogólnopolskie Porozumienie Samorządów Studenckich (OPSS). Organizacja ta miała mało demokratyczny charakter i była zdominowana przez ostatnie pokolenie „wiecznych studentów” zwanych wtedy również dinozaurami. Szczytną ideę utworzenia oficjalnego przedstawicielstwa wszystkich polskich studentów udało się zmaterializować w drugim podejściu pod postacią Parlamentu Studentów RP.
Schyłek epoki dinozaurów U schyłku swojej wegetacji (rok 1994) OPSS zamienił się we własną parodię. Beztroskie zjazdy odbywały się co kilka miesięcy. Na każdym z nich próbowano odwołać dopiero co wybrane władze i zmienić dopiero co zatwierdzony statut. Ponieważ kworum wymagane dla ważności obrad było bardzo niskie, istniała możliwość zwołania dwóch legalnych zjazdów równocześnie. Raz udało się to zrobić nawet w autobusie przewożącym delegatów. Pomysły dinozaurów na utrzymywanie się przy władzy były wręcz „białoruskie”. Otóż potrafili oni szybko uporać się z obiadem i zrezygnować z deseru, żeby tuż po przerwie w obradach jak najszybciej pojawić się na sali, w której odbywał się zjazd, zebrać minimalne kworum i zamiast zapowiedzianych wyborów nowego przewodniczącego zorganizować głosowanie nad „uchwałą o przedłużeniu kadencji obecnych władz na kolejny rok”. Kolejny znak tamtych czasów to dwaj kumple, którzy mieszkali w jednym pokoju w akademiku. Jeden z nich został wybrany na przewodniczącego OPSS, a drugi miał go kontrolować jako szef Komisji Rewizyjnej. Skończyło się na tym, że wspólnie podejmowali najważniejsze decyzje, wspólnie pisali uchwały i wspólnie wystawiali sobie pozytywną opinię za wszystkie swoje działania. Coraz bogatszy program artystyczno-rozrywkowy zjazdów OPSS skutecznie odciągał delegatów od obrad. Przełomowy pod tym względem był zjazd w Augustowie. Zebrani na plaży delegaci głosowali, czy wolą kontynuować obrady, czy też udać się w rejs po jeziorze. Oczywiście wygrał rejs. W klimacie dobrze znanym z filmu Marka Piwowskiego kończyła się krótka, aczkolwiek burzliwa, historia OPSS.
Ojcowie Założyciele Z krytyki poczynań dinozaurów wyrósł ruch na rzecz odnowy naszej krajowej reprezentacji. Bardzo aktywni byli w nim samorządowcy z Krakowa: Witold Borowski z UJ, Tomasz Trześniowski z Politechniki Krakowskiej, Jacek Zieliński z ówczesnej Wyższej Szkoły Pedagogicznej i Marek Limberger z AWF. Druga silna ekipa to „Ślązacy”: Marek Nowak i Dariusz Szostek z UŚ oraz Alicja Syguła i Mateusz Matysiewicz z Akademii Ekonomicznej. Najbardziej zdeterminowane, żeby przeprowadzić zmiany, były jednak szkoły warszawskie. Poza samorządem SGH (skąd pochodził ostatni przewodniczący OPSS) trudno było znaleźć w stolicy zwolenników starego porządku. 8 maja 1995 roku OPSS zebrał się na drugiej turze swojego XXII zjazdu (czyż to nie piękna liczba, zważywszy na zaledwie kilka lat działalności?). „Buntownicy” mieli na tym zjeździe poparcie lub „życzliwą neutralność” aż dwóch trzecich delegatów. Dzięki temu całkowicie zmienili statut i wybrali zupełnie nowe władze. Zmianie uległa również nazwa ustawowej reprezentacji studentów. Ostatni zjazd OPSS przerodził się w I Zjazd Parlamentu Studentów RP, a ja zostałem jego pierwszym przewodniczącym.
Schizma Część delegatów, którzy sprzeciwiali się powstaniu Parlamentu, postanowiła funkcjonować nadal pod szyldem OPSS. Władze Ministerstwa Edukacji chytrze wykorzystały tę sytuację i ogłosiły, że nie będą współpracowały z samorządami studenckimi, dopóki te nie będą miały jednoznacznego przedstawicielstwa. Dzięki temu nie musiały do końca liczyć się z opinią samorządów na temat aktów prawnych dotyczących studentów. Rozpoczął się okres dwuwładzy. OPSS i PS RP funkcjonowały równolegle, a każdy z nich uważał się za reprezentację całego środowiska.
Próba sił Aby przerwać tę patową sytuację zwołałem na październik 1995 roku II Zjazd Parlamentu w Warszawie. Jego zadaniem było zgromadzenie jak największej liczby niezdecydowanych samorządów wokół postulatów wysuwanych przez Parlament. OPSS podjął wyzwanie i na ten sam dzień zaprosił wszystkie polskie samorządy na swój XXIII zjazd do Wrocławia. Teraz każdy samorząd studencki musiał wybrać, które przedstawicielstwo popiera i na który zjazd wyśle swoich delegatów. Wygraliśmy tę konfrontację. Potwierdziła się zdecydowana przewaga Parlamentu, a OPSS musiał przystąpić do negocjowania warunków samolikwidacji.
Zjednoczenie 11 listopada 1995 roku odbył się w Krakowie zjazd wszystkich samorządów zwany „zjednoczeniowym”. Aby zwolennicy OPSS nie mieli poczucia całkowitej kapitulacji, podałem się do dymisji, a następnie moja kandydatura została ponownie zgłoszona w wyborach przewodniczącego. Wygrałem zdecydowanie, ale zgodnie z niepisaną umową do każdego z ciał statutowych wybraliśmy co najmniej jednego przedstawiciela dawnego OPSS i jednego przedstawiciela nowej rodzącej się siły, czyli samorządów studenckich szkół prywatnych. Od tego czasu wszystkie polskie samorządy uznają Parlament za swoje jedyne oficjalne przedstawicielstwo.
Parlament w akcji Po zjeździe krakowskim Parlament stał się realną siłą, co zostało dostrzeżone również poza środowiskiem studenckim. W krótkim czasie trzykrotnie spotkał się z nami prezydent Wałęsa. Po zmianie układu sił politycznych gościliśmy u prezydenta Kwaśniewskiego i we wszystkich klubach parlamentarnych. W tym okresie udało się między innymi doprowadzić do zmiany ustawy o wykonywaniu pracy na podstawie umowy agencyjnej i umowy-zlecenia. Pracodawcy zostali zwolnieni z obowiązku odprowadzania składek ZUS od umów zawieranych ze studentami, dzięki czemu osoby uczące się mogą łatwiej znaleźć pracę. Mieliśmy sukcesy również na polu obalania niekorzystnych inicjatyw ustawodawczych. Ostatecznie pogrzebaliśmy niefortunny – naszym zdaniem – projekt ustawy o wydzieleniu części majątku państwowych szkół wyższych (np. akademiki, kluby, stołówki) i oddaniu go w zarządzanie biurokratycznemu molochowi pod nazwą Agencja Własności Studenckiej Skarbu Państwa. Inny skuteczny lobbing z tego okresu to odłożenie o kilka lat pomysłu obłożenia podatkiem VAT książek, map i czasopism.
Koniec czasu dojrzewania W kwietniu 1996 roku odbył się IV Zjazd PS RP w Rynii. Zgłosiłem wówczas kilkadziesiąt poprawek dostatutu Parlamentu. Podobnie uczynił Sławek Poświstak z Uniwersytetu Wrocławskiego. Delegaci, głosując nad naszymi poprawkami, nadali Parlamentowi ostateczny kształt. Przyjmowane w kolejnych latach korekty statutu nie zmieniły w zasadniczy sposób przyjętych wówczas założeń. Podczas swojej ostatniej kadencji postanowiłem trwale oddzielić zjazdy programowo-szkoleniowe od sprawozdawczo-wyborczych. W listopadzie 1996 roku zwołałem w Międzyzdrojach I Krajową Konferencję Tematyczną. W przyjętym nazewnictwie i zasadach organizacji wzorowałem się głownie na rozwiązaniach wypróbowanych przez AIESEC.
Konfrontacja i współpraca Pierwsze lata funkcjonowania Parlamentu, podczas których miałem zaszczyt być jego przewodniczącym, to okres nieustannych sporów z Ministerstwem Edukacji. Wielokrotnie przygotowywaliśmy i odwoływaliśmy strajki oraz akcje protestacyjne. Pierwsza płaszczyzna współpracy pojawiła się dzięki powołaniu komisji wspólnej ministerstwa i Parlamentu ds. nowelizacji rozporządzenia o funduszu pomocy materialnej dla studentów. Dzięki tej komisji udało się zmienić wiele archaicznych przepisów i uprościć system stypendialny. Parlament jako pierwszy postulował odpisywanie części wydatków poniesionych na odpłatne kształcenie w szkołach wyższych bezpośrednio od podatku. Ministerstwo Edukacji w roku 1996 nie było w stanie zaaprobować tak „rewolucyjnych” rozwiązań, ale podjęty wkrótce lobbing parlamentarny pozwolił wprowadzić na kilka lat odpisy od podatku do polskiego systemu podatkowego. Inne rozwiązanie, dla którego znaleźliśmy poparcie wśród parlamentarzystów, to system zwrotnej pomocy finansowej dla studentów, czyli popularne dziś kredyty studenckie. Dzięki pomocy profesora Huberta Izdebskiego z Uniwersytetu Warszawskiego oraz kancelarii profesora Sołtysińskiego z Poznania wprowadziliśmy do publicznej dyskusji pierwszy w Polsce projekt ustawy o kredytach preferencyjnych na pokrycie części wydatków związanych z nauką oraz kosztami zamieszkania i utrzymywania się w ośrodku akademickim. Podczas wszystkich moich kadencji siedziba Parlamentu mieściła się na warszawskim Starym Mieście. Duża odległość od budynków rządowych sprawiała, że mieliśmy poczucie pełnej niezależności. Nasze kontakty z resortem edukacji miały bardzo formalny, a równocześnie mocno roszczeniowy charakter. Można je wręcz porównać do stosunków panujących pomiędzy dużym związkiem zawodowym a Ministerstwem Finansów.
Szeroki front Parlament w pierwszych latach swojej działalności stał się aktywny w wielu dziedzinach, które były poza kręgiem zainteresowań jego poprzednika, czyli OPSS. Członkowie władz wykonawczych często spotykali się z przedstawicielami najważniejszych organów państwowych, a o naszych inicjatywach obszernie pisała prasa. Pożyteczna była zwłaszcza współpraca z Rzecznikiem Praw Obywatelskich. Dzięki niej udało się uchylić decyzje samorządów miejskich o odebraniu prawa do biletów ulgowych studentom zaocznym i wieczorowym. Ważne decyzje Parlamentu były konsultowane z szefami innych apolitycznych organizacji młodzieżowych podczas spotkań tzw. Forum Liderów. Brali w nim udział między innymi szefowie BEST, AIESEC, ELSA, AEGEE, YMCA oraz przedstawiciele młodzieżowych rad miejskich i klubów europejskich. Nawiązaliśmy pierwsze kontakty z samorządami innych krajów. Rozpoczęliśmy procedurę usuwania członka ZSP (niejakiego pana Młotka) ze struktur ESIB (National Union of Students in Europe), aby móc ich zastąpić przedstawicielami faktycznej reprezentacji polskich studentów. Już w 1995 roku Parlament rozpoczął akcje społeczne, skierowane nie tylko do studentów. Kampanie „Nie zagłosujesz, nie będziesz mógł narzekać” i „Daj głos!” były adresowane do osób, które ukończyły 18. rok życia i powinny aktywnie wykorzystywać swoje prawa wyborcze.
Zmiana przy sterze Najważniejszą spuścizną pierwszych władz Parlamentu jest zakreślenie ram jego działalności i przygotowanie warunków do sprawnej wymiany kolejnych ekip przemawiających w imieniu wszystkich polskich studentów. Naszej reprezentacji daliśmy skuteczność oraz apolityczny, demokratyczny, europejski, otwarty charakter. |